Żaba po wietnamsku

323 Permalink

"Sleeping bus", wbrew swojej nazwie, wcale nie zachęcał do zasypiania. Laotańskie drogi, które liczbą dziur konkurować mogą z najwyższej klasy szwajcarskim serem, też nie pomagały. Gdy w końcu po kilkunastu godzinach jazdy udało nam się zasnąć przy pomocy magicznych niebieskich tabletek na literę "v" ( i nie chodzi tu o viagrę), przypadkiem przespałyśmy kontrolę graniczną. ...

Mój drogi Laosie – cenne wrażenia i bezcenna praca

364 Permalink

Droga do Vang Vieng była kręta i wyboista, ale powoli zaczynamy się przyzwyczajać do tego, że sporo z nich tak wygląda. Górskie miasteczko zauroczyło nas od pierwszego wejrzenia. Przepiękne, masywne skały wapienne, dużo zieleni, jaskinie, pobliska błękitna laguna i rzeka Nam Sang złożyły się na piękny krajobraz i miejsce, w którym każdy chce zostać dłużej. [fullwidthimage ...

O leniwy losie w Laosie

387 Permalink

Kolejnym przystankiem na naszej drodze był Laos. Zwiedzanie kraju rozpoczęłyśmy od stolicy – Wientianu (niemającej zbyt wiele wspólnego z sąsiednim Wietnamem). Pierwsze dwie noce spędziłyśmy w bardzo przyjemnym hostelu. Miałyśmy w planach huczne świętowanie ćwierćwiecza Katarzyny i założyłyśmy, że stolica nada się do tego idealnie.

Hajda na północ, kędy dżungla zielona! Tajlandia c.d.

827 Permalink

Z Bangkoku, już we dwie, ruszyłyśmy na odległą północ Tajlandii, do znacznie mniejszego i spokojniejszego Chiang Mai. Dobrym pomysłem okazał się być przejazd nocnym pociągiem. Dwunastogodzinna podróż w kuszetkach była całkiem wygodna a sama trasa bardzo malownicza. Podobno jakiś czas temu był to "party train", jednak sytuacja zmieniła się po wprowadzeniu zakazu sprzedaży i spożywania ...